Przyszłość konserwatyzmu - Russell Kirk
| Autor: | Russell Kirk |
| ISBN: | 978-83-67453-33-2 |
| Rok wydania | 2026 |
| Il.stron: | 352 |
| Oprawa | Twarda |
| Format: | 148 x 210 mm |
| Cena detaliczna: | 69.90 |
| Nasza cena: | 49.90 |
| Dostępność: | w przygotowaniu |
| Ebook: | nie |
Russell Kirk (1918-1994) – jeden z najwybitniejszych amerykańskich myślicieli konserwatywnych XX wieku, określany mianem Edmunda Burke’a ubiegłego stulecia. To on wprowadził błąkający się po manowcach amerykański konserwatyzm na nową – czyli starą, mocno osadzoną w tradycji, drogę. To Kirk przypomniał dwudziestowiecznym konserwatystom amerykańskim o prymacie ducha nad materią, kultury nad polityką i rzeczy niezmiennych nad sprawami bieżącymi. Prawdziwy konserwatysta wie – pisał – że kwestie gospodarcze są kwestiami politycznymi, kwestie polityczne – etycznymi, kwestie etyczne – duchowymi.
PRZEDSPRZEDAŻ KSIĄŻKI - WYSYŁKA PO 10 PAŹDZIERNIKA
Konserwatyzm nie jest ideologią. Nie rodzi fanatyków. (…) Szlachetny konserwatysta wierzy w Zasady, to jest w niezmienne normy, co do istnienia których nabywamy pewności dzięki poznaniu wiedzy minionych pokoleń i badaniu historii; wierzy również w konieczność uwzględnienia przez władze zmieniających się warunków. Jest osobą bardzo rozważną, choć do kultu Rozumu – wiary w to, że abstrakcyjny racjonalizm, dzięki planowaniu doczesności, może rozwiązać nasze wszystkie trudności duchowe i społeczne – odnosi się z głęboką rezerwą. Ów szlachetny konserwatysta nie cierpi Abstrakcji, czyli zapału z jakim dopasowuje się ludzi i społeczeństwa do z góry zaplanowanego schematu, który nie liczy się z okolicznościami czasu i miejsca.
Fragment książki
Na kartach Przyszłości konserwatyzmu Russell Kirk raz jeszcze zdefiniował konserwatyzm jako dążenie do „ładu zarówno w społeczeństwie, jak i w duszy oraz w sercu”, a jako najważniejsze zadania dla konserwatystów wskazał „zagadnienia serca i umysłu”. Bez wiary chrześcijańskiej i przepojonej nią kultury oraz edukacji, nawet tak potężne państwo jak Ameryka upadnie. Każde państwo. Dzisiaj, gdy hasło „amerykański konserwatyzm” jest synonimiczne z neokonserwatyzmem realizującym tak mocno krytykowane przez Kirka projekty „eksportowania demokracji”, należy powrócić do zagubionego nurtu amerykańskiego konserwatyzmu. A jest to nurt krystalicznej czystości.
Prof. Grzegorz Kucharczyk
Nie można sobie wyobrazić ruchu konserwatywnego w Ameryce bez prac Russella Kirka, które przygotowały mu grunt. To on uczynił to wszystko możliwym, że republika, o której Cyceron mówił, że jest zanikającą instytucją, w tym przypadku przetrwała, i za to należą się Kirkowi podziękowania.
William Buckley
Kirk przekłada XVIII-wieczne konserwatywne ideały Edmunda Burke'a na bardziej przystępny język współczesności. Kirk to pisarz, myśliciel, dżentelmen i arystokrata ducha par exellence.
Prof. Marek Jan Chodakiewicz
Choć Kirk krytykował konserwatywnych indywidualistów – czyli klasycznych liberałów – ja osobiście odnalazłem u niego szereg idei, które bynajmniej z moim „rozpasanym” liberalnym indywidualizmem wcale się nie kłócą.
Prof. Robert Gwiazdowski
Tomasz Szymański | Konserwatysta w niekonserwatywnym świecie
To, że ta książka powstała wynika z przeświadczenia, że konserwatyzm jest ciągle aktualny. Jest opcją polityczną, ale też jest postawą życiową, czy, jak celnie stwierdził Roger Scruton, „aparatem poznawczym”. Zawiera w sobie ładunek egzystencjalny, jest postawą wobec rzeczywistości – niezwykle pragmatyczną i, co ważne, a-ideologiczną, to znaczy wolną od pokusy zmieniania świata według abstrakcyjnych sztanc myślowych.
Fragment książki
Feliks Koneczny | Prawa dziejowe
Lektura Praw dziejowych Konecznego, choć nie jest łatwa dla współczesnego człowieka, może pomóc mu realizować własne życie celowo, a przez to czynić je normalnym, dobrym, prawdziwym oraz pięknym, może także ostatecznie dopomóc w budowie życia społecznego bez błędów i głupoty, bo „bezsilne jest zło w życiu zbiorowym, dopóki nie urządzi z siebie imitacji dobra, ażeby móc wyłudzić współpracę obywateli pragnących dobra. Dlatego w życiu zbiorowym głupota (a choćby tylko naiwność) jest gorsza od samego zła, nie byłoby bowiem zła w życiu publicznym, gdyby nie znajdowało oparcia pomiędzy dobrymi, gdyby nie było przyjmowane w najlepszej myśli. [...] Nigdy źli niczego nie utworzą bez pomocy dobrych, więc odkąd (dobrzy –) wycofają się z przedsionków zła, zło musi upaść.
Dr hab. Paweł Skrzydlewski, prof. PWSZ Chełm






